poniedziałek, 14 listopada 2016

Posprzątałem swojego Facebooka – polecam to każdemu


Serwisy społecznościowe zawładnęły internetem. Dawniej spotykaliśmy się, dzwoniliśmy lub pisaliśmy SMS, wiadomości e-mail lub czatowaliśmy na Gadu Gadu. Obecnie doszło nawet do paradoksu, w którym naszego znajomego najszybciej złapiemy w internecie – bo niemal wszyscy przenieśli się na Facebooka.

Pomijając wariactwo na punkcie społecznościówek, którego przyznam szczerze nie rozumiem, to przeraża ilość udostępnianych tam informacji. Nie mogę zrozumieć, dlaczego moi znajomi lub obcy ludzie – dzielą się informacjami dotyczącymi stanowiska pracy, miejsca zamieszkania, stanu cywilnego, poglądów, gdzie właśnie są i co robią…

wtorek, 25 października 2016

Linux – mentalność Kowalskich, powodem niskich udziałów




W owym wpisie chciałbym rozważyć istotną kwestię: dlaczego Pingwin w kwestii desktopów, nadal jest niszowy. Mocnym bodźcem ku temu, jest opublikowany na linux.pl i komentowany w swoim czasie tekst: Linux w szkolnej pracowni niemile widziany przez władze?

Artykuł jest już dość stary, aczkolwiek idealnie nadaje się jako przykład. Jeśli owego tekstu jeszcze nie czytaliście, przedstawiam krótkie streszczenie. Bohaterem jest informatyk, pracujący w nieokreślonym urzędzie gminy. W roku 2014 zapadła decyzja, dotycząca wyposażenia dwóch pracowni szkolnych. Biorąc pod uwagę kryteria cena / jakość, protagonista zaproponował i wdrożył system Linux Mint, wraz z pakietem Wine, który uruchomił potrzebne oprogramowanie. Mint został skonfigurowany też tak, aby przypominał Windows. Sumarycznie – za cenę 1900zł brutto została skonfigurowana pracownia, składająca się z 16 maszyn (rzekomo przy Windows – 1600zł za jedno stanowisko). Był to jednak początek kłopotów – informatyk został oskarżony przez Wójta Gminy o próbę „dorobienia się na Linuksie”. Powodem oskarżenia była reakcja Pani Dyrektor, która widząc pracownię zażądała od gminy 17.000zł na wymianę oprogramowania (Windows + Office). Oszczędności na Linuksie skwitowała tak: „to g… nie system”, dodatkowo „z LibreOffice, to nikt nigdzie nie korzysta”.

niedziela, 23 października 2016

Linux jest darmowy, jeśli twój czas jest nic nie warty. Prawda czy hejt?

"Linux is free only if your time is worthless!" Prawda czy hejt?

Złośliwcy mawiają, że Linux jest za friko o ile Twój czas jest pozbawiony wartości. Jak wygląda moje podejście, jakie są moje początki i doświadczenia oraz mój stosunek do wartości mjego czasu poświęconego na Linux.



Zapraszam do wysłuchania YT! Tym razem - mimo narzekania części użytkowników - dosyć długiego, ale mam wielką ochotę się dziś wygadać ;-)


W tle dzieło graficiarzy z Lubina (os. Przylesie), które słynie nie tylko ze sportu i kopalni KGHMu, ale i z rewelacyjnych murali!

P.S. Polecam też:

Zarabianie na sprzedaży własnych zdjęć... Bigstock?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...