Od dłuższego czasu przyglądam się środowisku amigowców, to jest nisza w niszy systemów operacyjnych. O ile linuksiarzy jest bardzo wielu, amigowców na palcach można policzyć (w przenośni), aż dziw bierze, że ten najpopularniejszy niegdyś komputer to jedynie historia i pasja małego grona pasjonatów.
Jeśliby ktoś się nie orientował to amigowcy dzielą się na kilka grup, na zachodzie panuje między nimi zdrowa konkurencja i wspólna chęć ożywienia platformy - w Polsce są podziały, animozje i nienawiść nie do pokonania, często są to osobiste konflikty między głównymi personami środowiska - bo generalnie wszyscy się znają. Największa nienawiść w Polsce panuje między Niebieskimi (post-amigowy system MorphOS) oraz Czerwonymi (post-amigowy system AmigaOS4).
1. Samym tym postem już narażam się Czerwonym, bo nazywam ich system OS4 post-amigowym, mimo że mają oficjalne prawa licencyjne do tejże nazwy, ale dla czytelnika, który pamięta Amigę z zieciństwa, albo pokoju starszego brata, jest to trafne określenie - to już nie jest klasyczny AmigaOS3 na procesory 68k, a nowoczesna próba ożywienia platformy na procesory PPC.
2. Ten sam cel stawia sobie środowisko Niebieskich, MorphOS to także system na PPC w stylu amigowym, z tym że nie posiada praw do nazwy Amiga i inna nieco jest droga rozwoju systemu, a właściwie pozyskania hardware.
Wspomniane systemy są komercyjne i kosztują powyżej 100 Euro za stanowisko, lepszy jednak cyrk jest ze sprzętem. Czerwoni celują w koszmarnie drogie, niszowe płyty z prockami PPC - niebiescy utylizują Maki PPC ze szrotu, na które wypiął się Apple, i na nich używają swojego systemu. W każdym razie zarówno czerwoni i niebiescy mają problematyczną sytuację ze sprzętem.
3. Trzecia grupa to Klasykowcy, których interesuje głównie stary, oryginalny sprzęt, AmigaOS3, stare gry i soft oraz architektura 68k - ciekawą odmianą klasykowców są sympatycy sprzętowych emulatorów Amigi - czyli Minimiga, Natami (w produkcji) - de facto samodzielne komputery odtwarzające pierwotną architekturę - są oczywiście emulatory programowe na zwykłe komputery PC (najpopularniejszy to WinUAE).
4. Czwarta grupa, w Polsce siedząca cichutko, kiedy Czerwoni wojują z Niebieskimi - Czarni - to sympatycy systemu AROS, czyli systemu amigopodobnego rozwijanego na otwartej licencji na wzór Linuksa, dostępnego obecnie na PC, ale rozwijanego także na inne platformy. AROS rozwija się świetnie, nie ma żadnych problemów pod kątem hardware. System jest dostępny za darmo, co jakiś czas sam wypróbowuje kolejną edycję - zapowiada się ciekawie. Z uwagi na brak barier typu cena/hardware jest to jak dla mnie najatrakcyjniejsza oferta na postamigowym rynku.
recenzje i opisy dystrybucji, środowiska graficzne, systemy operacyjne, aplikacje, GNU/Linux, Android, ChromeOS...
wtorek, 27 września 2011
Cztery drogi Amigi
Etykiety:
amiga,
amigaos4,
aros,
morphos,
systemy alternatywne
wtorek, 13 września 2011
Raspberry Pi - czyli mój kolejny komputer...
...oczywiście pod kontrolą lekkiego Linuksa, prawdopodobnie Debiana dla architektury ARM z jakimś minimalistycznym managerem okien, np. Openboksem. Przypuszczam, że postawię na nim Debiana i skonfiguruję go na wzór dystrybucji AntiX albo CrunchBang.
Sprzęt będzie w sprzedaży na gwiazdkę 2011, może wcześniej, koszt komputera to zaledwie 25$ a wymiar trochę większy niż wizytówka.
Zapraszam do oglądnięcia filmu - jest w języku angielskim, ale wszystko jest oczywiste.
Nie jest to żadne odkrycie, ponieważ zapowiedzi o tanim sprzęcie z procesorami ARM są już od dawna, architektura rozpowszechnia się coraz bardziej, a dominuje na niej Linux (oraz Android, który de facto jest także Linuksem). Jakby nie patrzeć taki jest trend - cienki klient pod kontrolą lekkiego systemu z nastawieniem na Cloud Computing (czyli np. Google Office i inne podobne inicjatywy). Zobaczymy.
Tak czy inaczej sprzęcik kupuję do testów, jak tylko się pojawi.
Sprzęt będzie w sprzedaży na gwiazdkę 2011, może wcześniej, koszt komputera to zaledwie 25$ a wymiar trochę większy niż wizytówka.
Zapraszam do oglądnięcia filmu - jest w języku angielskim, ale wszystko jest oczywiste.
Nie jest to żadne odkrycie, ponieważ zapowiedzi o tanim sprzęcie z procesorami ARM są już od dawna, architektura rozpowszechnia się coraz bardziej, a dominuje na niej Linux (oraz Android, który de facto jest także Linuksem). Jakby nie patrzeć taki jest trend - cienki klient pod kontrolą lekkiego systemu z nastawieniem na Cloud Computing (czyli np. Google Office i inne podobne inicjatywy). Zobaczymy.
Tak czy inaczej sprzęcik kupuję do testów, jak tylko się pojawi.
piątek, 12 sierpnia 2011
Środowisko graficzne XFCE - powiew świeżości
Młodszy brat GNOME'a. Lżejsze od konkurencji, tzw. trzecie zaawansowane środowisko graficzne oparte na GTK2. Lżejsze pod kątem zajmowanej pamięci, miejsca na dysku, szybkości działania. Środowisko bardzo modularne, czyli dające się dość dowolnie kształtować, łatwe, eleganckie w wyglądzie i przyjemne w konfiguracji - prostota i wygoda (ale też 'czyste' środowisko ma mniejszą funkcjonalność niż np. KDE). XFCE wypełnia pewną lukę - idealnie sprawdza się na maszynach ok. 1000MHz i tych wolniejszych na których konkurencja zaczyna nieźle przymulać (działać wolniej). XFCE w obecnej postaci pojawił się gdy GNOME i KDE miały już ugruntowaną pozycję, stąd pewne dostosowanie zarówno do odpalania aplikacji z KDE jak i GNOME (pewne opcje ustawień - session manager / manager sesji - jednak nawet bez tych ustawień większości aplikacji z KDE i GNOME działa dobrze). Bardzo funkcjonalne jest menu w XFCE które można szybko otworzyć w dowolnym miejscu naciskając prawy klawisz myszy.
Uważam że posiadanie np. KDE "pod maską" (i w razie potrzeby korzystanie z bogactwa jego programów, konfiguratorów, managera logowania kdm, środowiska QT) a przy tym używanie na co dzień XFCE (szybsze programy GTK2) jako głównego środowiska jest dobrym rozwiązaniem. (Fragment pisany w roku 2006 z myślą o KDE3, obecnie preferuje wzbogacanie XFCE elementami z GNOME.)
XFCE vs KDE - gdzie leży różnica?
KDE jest bardzo rozbudowanym środowiskiem. Wyjaśniam, że mam dobrą opinię o tym środowisku (od niego zaczynałem, by po przygodzie z gnome przesiąść się na xfce4). Wydaje mi się, że twórcy KDE chcą w pierwszej kolejności zadowolić emigrantów z Windows dając im nie tylko wszystko co jest w XP ale jeszcze znacznie więcej na dokładkę. W efekcie tego domyślne KDE ustawienia sprawiają, że środowisko jest przeładowane graficznymi bajerami, animacjami, wodotryskami. To można (i wg mnie trzeba) co prawda powyłączać dzięki dość przystępnym konfiguratorom (Centrum Ustawień). Pozostają jednak różne usługi, managery, bajery których przeciętny użytkownik nigdy nie użyje, a które obciążają system - część z nich da się wyłączyć w centrum sterowania - wyłączenie części wymaga jednak grzebania w plikach konfiguracyjnych (i niestety jest możliwość, że wyłączysz o tą jedną usługę za dużo).
W tym świetle lubię xfce bo nie jest przeładowane w defaultowej / domyślnej konfiguracji, i nie trzeba już nic kombinować. Oczywiście xfce4 można jeszcze przyśpieszyć wywalając session-manager'a (pliki konfiguracyjne - odpalanie elementów xfce poprzez pliki startowe) wyrzucając niektóre moduły, choć raczej naprawdę nie ma za bardzo co wyrzucać - to już zabawa dla hobbystów.
Uważam że posiadanie np. KDE "pod maską" (i w razie potrzeby korzystanie z bogactwa jego programów, konfiguratorów, managera logowania kdm, środowiska QT) a przy tym używanie na co dzień XFCE (szybsze programy GTK2) jako głównego środowiska jest dobrym rozwiązaniem. (Fragment pisany w roku 2006 z myślą o KDE3, obecnie preferuje wzbogacanie XFCE elementami z GNOME.)
XFCE vs KDE - gdzie leży różnica?
KDE jest bardzo rozbudowanym środowiskiem. Wyjaśniam, że mam dobrą opinię o tym środowisku (od niego zaczynałem, by po przygodzie z gnome przesiąść się na xfce4). Wydaje mi się, że twórcy KDE chcą w pierwszej kolejności zadowolić emigrantów z Windows dając im nie tylko wszystko co jest w XP ale jeszcze znacznie więcej na dokładkę. W efekcie tego domyślne KDE ustawienia sprawiają, że środowisko jest przeładowane graficznymi bajerami, animacjami, wodotryskami. To można (i wg mnie trzeba) co prawda powyłączać dzięki dość przystępnym konfiguratorom (Centrum Ustawień). Pozostają jednak różne usługi, managery, bajery których przeciętny użytkownik nigdy nie użyje, a które obciążają system - część z nich da się wyłączyć w centrum sterowania - wyłączenie części wymaga jednak grzebania w plikach konfiguracyjnych (i niestety jest możliwość, że wyłączysz o tą jedną usługę za dużo).
W tym świetle lubię xfce bo nie jest przeładowane w defaultowej / domyślnej konfiguracji, i nie trzeba już nic kombinować. Oczywiście xfce4 można jeszcze przyśpieszyć wywalając session-manager'a (pliki konfiguracyjne - odpalanie elementów xfce poprzez pliki startowe) wyrzucając niektóre moduły, choć raczej naprawdę nie ma za bardzo co wyrzucać - to już zabawa dla hobbystów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
